Lato się kończy, kwiaty przekwitły i pojawiły się pierwsze kolorowe liście. Idzie jesień i wcale nie jest mi z tym źle. Dobrze mi w swetrach i butach za kostkę, lubię czuć ciepło kubka z herbatą na zmarzniętych dłoniach. Mały Franek przyodzieje cieplejszą czapkę i pewnie pod koniec jesieni przesiądzie się do spacerówki. Wiele letnich godzin, tych cieplejszych i tych chłodniejszych, spędziłam na spacerach. Uwielbiam spacerować, a teraz, gdy jest mały chłopiec, tym bardziej. Szykujemy się, pakujemy najpotrzebniejsze rzeczy i znikamy na kilka godzin, zwiedzając parki, lasy, miasta i wsie. Lubię spacerować w towarzystwie, ale lubię też sama z Frankiem. Jest czas na wyciszenie, przewietrzenie ciała i umysłu. Mamy swoje trasy, te ulubione, ale chętnie chodzimy w nowe miejsca, żeby nie było monotonnie. Jednak chodząc w te same miejsca widać jak zmienia się przyroda i przygotowuje do jesieni i zimy.
Ahoj! Mam nadzieję, że choć trochę tęskniliście! Wybaczcie tak długą nieobecność na blogu, ale dużo się ostatnio działo i osoby śledzące nas na Instagramie czy Facebooku wiedzą co zdarzyło się w naszym życiu. Dla tych, którzy nie są na bieżąco : zostaliśmy rodzicami. Zostaliśmy rodzicami malutkiego Franka, który 18 maja zaszczycił nas swoją obecnością i skradł nasze serca. Od jakiegoś czasu jesteśmy już razem, w domu, poznajemy się, przytulamy i robimy wiele rzeczy po raz pierwszy. Przeżyliśmy pierwszy Dzień Mamy i Dzień Dziecka, byliśmy na pierwszym spacerze,byliśmy na pierwszej wizycie u pediatry, pierwszy raz wstawaliśmy w nocy, żeby utulić maleństwo i po raz pierwszy zakładaliśmy skarpetki na tak malutkie stópki.