• HOME
  • O MNIE
  • KONTAKT
  • JESTEM TEŻ TUTAJ
  • WSPÓŁPRACA
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filiżanki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filiżanki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 czerwca 2015

Bosodomowe metamorfozy z użyciem magicznej substancji zwanej farbą

Z początkiem tygodnia jak tylko opadła weselno-ślubna kurzawa zabrałam się do roboty i zajęłam się od dawna odkładanymi rzeczami. Pojechałam do sklepu, kupiłam farby, złotol, taśmy. Pod pędzel poszły: komódka od M-ęża, latarenki i młynek ze staroci, stara wypłowiała rynienka na kwiaty i taca z pchlego targu.

Zacznijmy od tacy. Kupiłam ją kiedyś za bodajże dwa złote. Miała świetny  kwiatowy wzór, ale nie pasował do niczego. Brązowy kolor tacy gryzł się ze wszystkim w kuchni i w salonie, do tego było nieco pozdzierana. Żal mi jej było więc w ruch poszły dwa kolory farby i ziemniak. Skończyła jaka biało-czarna taca z ziemniaczanymi pieczątkami w kształcie trójkątów. Zobaczcie sami.

Przed:


Po:


niedziela, 7 czerwca 2015

Historia zamknięta w kolorowych filiżankach

 
 
Ponad stuletnia bydgoska kamienica, która pamięta naprawdę wiele. Stare mury, drewniane schody, zakręcone poręcze, ciemny strych skrywający wiele tajemnic, ogród pełen tulipanów, róż, agrestu i malin. Każde lato owocowało w nowe pomysły - prysznic z węża, wycinanie wielorybów z ogromnych zielonych ogórków, nauka jazdy na rowerze, zbieranie koniczyny dla królika, gonitwy z kuzynami, organizowanie sklepu warzywnego, poranny seans bajek. Nie sposób zliczyć ile wspaniałych chwil spędziliśmy właśnie tam - u dziadków, w pięknej leciwej bydgoskiej kamienicy.