• HOME
  • O MNIE
  • KONTAKT
  • JESTEM TEŻ TUTAJ
  • WSPÓŁPRACA
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meble. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meble. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 września 2017

Detale.

Zawsze uważałam, że małe rzeczy mogą wiele zmienić. Z małych rzeczy trzeba się też cieszyć. Jeśli chodzi o wnętrza to detale są bardzo istotne, są taką wisienką na torcie w całym wnętrzu. W naszym M3 trochę się zmieniło i myślę, że nie tylko wprawne oko by to wyłapało. Zmieniło się za sprawą  gałek Regałka. Na początku był pomysł, żeby w końcu zrobić coś ze starą komodą w sypialni, która ma mega brzydkie dziury po kluczach, a kluczy brak. Komoda i tak jest nieco zajechana, a te dziury już w ogóle sprawiały, że bidulka wyglądała marnie. Z pomocą przyszły spore gałki do komody w kolorze żółtym, które idealnie zasłoniły szkaradne dziury. Dwie witryny i szafka pod telewizor w dużym pokoju również przyodziały nowoczesne gałki do mebli
dużym pokoju też dostały nowoczesne gałki - w miętowym kolorze, który pasuje do ścian, poduch i całego pokoju. Nowości zagościły też w kuchni - stare białe ikeowskie gałki (zauważcie, że jedna stara gałka z każdej strony zrobiła się ciemniejsza od dotykania mokrą od naczyń ręką) wymieniliśmy na takie w kolorze czarnym w białe paseczki. Obadajcie jak sprawa wygląda: 

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Nowe życie mebla - i nie tylko.

Lubię rzeczy z historią. Takie, które wcześniej gdzieś były i komuś służyły - niekoniecznie w tym samym celu co mi. Przeprowadzając się od rodziców nie mieliśmy wielu rzeczy, nikt w czasie studiów nie myślał o zakupie krzesła czy chlebaka.. Więc gdy moja teściowa poinformowała nas, że zamierza wymienić krzesła w kuchni z chęcią przyjęłam jej cztery stare siedziska i zabrałam się do roboty, a tej trochę było. Z krzeseł trzeba było zerwać stary lakier, zeszlifować i pomalować na inny kolor. Oczywiście wybrałam biały, z paroma przecierkami. Garaż rodziców był wtedy moim drugim domem i tam właśnie powstały "nowe-stare" krzesła. 

Po organizacji krzeseł zorientowałam się, że nie posiadamy stołu. Niestety nikt z rodziny nie wymieniał wtedy stołu, a ja wymarzyłam sobie okrągły na cztery osoby, rozsuwany, żeby w razie co pomieściło się więcej osób. I jeszcze jedna rzecz była ważna - musiał być tani. I tak znaleźliśmy się pod Słupcą, w starej chacie jakiegoś pana, który wcześniej wystawił stół na sprzedaż na stronie internetowej. Przed wymianą gotówki na stół - gdy powiedziałam panu, że chce pomalować mebel na biało, zawahał się i powiedział "to chyba się jeszcze zastanowię, czy go pani sprzedam" - jednak uległ. Stół spełniał wszystkie wymagania, więc szybko zabraliśmy go do domu, a raczej do "tatowego" garażu. Tam przeszedł metamorfozę i przyjechał do nas wraz z krzesłami.