Lato się kończy, kwiaty przekwitły i pojawiły się pierwsze kolorowe liście. Idzie jesień i wcale nie jest mi z tym źle. Dobrze mi w swetrach i butach za kostkę, lubię czuć ciepło kubka z herbatą na zmarzniętych dłoniach. Mały Franek przyodzieje cieplejszą czapkę i pewnie pod koniec jesieni przesiądzie się do spacerówki. Wiele letnich godzin, tych cieplejszych i tych chłodniejszych, spędziłam na spacerach. Uwielbiam spacerować, a teraz, gdy jest mały chłopiec, tym bardziej. Szykujemy się, pakujemy najpotrzebniejsze rzeczy i znikamy na kilka godzin, zwiedzając parki, lasy, miasta i wsie. Lubię spacerować w towarzystwie, ale lubię też sama z Frankiem. Jest czas na wyciszenie, przewietrzenie ciała i umysłu. Mamy swoje trasy, te ulubione, ale chętnie chodzimy w nowe miejsca, żeby nie było monotonnie. Jednak chodząc w te same miejsca widać jak zmienia się przyroda i przygotowuje do jesieni i zimy.
Zawsze uważałam, że małe rzeczy mogą wiele zmienić. Z małych rzeczy trzeba się też cieszyć. Jeśli chodzi o wnętrza to detale są bardzo istotne, są taką wisienką na torcie w całym wnętrzu. W naszym M3 trochę się zmieniło i myślę, że nie tylko wprawne oko by to wyłapało. Zmieniło się za sprawą gałek Regałka. Na początku był pomysł, żeby w końcu zrobić coś ze starą komodą w sypialni, która ma mega brzydkie dziury po kluczach, a kluczy brak. Komoda i tak jest nieco zajechana, a te dziury już w ogóle sprawiały, że bidulka wyglądała marnie. Z pomocą przyszły spore gałki do komody w kolorze żółtym, które idealnie zasłoniły szkaradne dziury. Dwie witryny i szafka pod telewizor w dużym pokoju również przyodziały nowoczesne gałki do mebli
dużym pokoju też dostały nowoczesne gałki - w miętowym kolorze, który pasuje do ścian, poduch i całego pokoju. Nowości zagościły też w kuchni - stare białe ikeowskie gałki (zauważcie, że jedna stara gałka z każdej strony zrobiła się ciemniejsza od dotykania mokrą od naczyń ręką) wymieniliśmy na takie w kolorze czarnym w białe paseczki. Obadajcie jak sprawa wygląda:
Też tak czasem macie, że to co miało być świetne okazuje się nic nie warte, a to co myśleliście, że w ogóle się nie przyda potem staje się strzałem w dziesiątkę? Kompletując wyprawkę małego chłopca wiedziałam, że pewne rzeczy na bank się przydadzą chociaż mam mówiła "wątpię czy to się sprawdzi" :) Z niektórymi miała rację, a z niektórymi nie. Dlatego dzisiaj przychodzę do Was moją osobistą listą hitów i kitów wyprawkowych. Od razu mówię, że to, że mi nie sprawdziło się coś przy dziecku nie oznacza, że nie sprawdzi się przy Waszym maluchu. To tylko moje opinie i odczucia.
Startujemy!
Wiem, wiem, powinnam dostać ochrzan za to, że mnie tu ostatnio tak mało.. biję się w pierś :) Ale mam usprawiedliwienie - Franek jest malutki, a taki malutki nie będzie już nigdy i spędzamy razem każdą chwilę. Nie chcę, żeby umknęły mi te magiczne momenty z życia małego chłopca. Wiem, że zrozumiecie.
Ahoj! Mam nadzieję, że choć trochę tęskniliście! Wybaczcie tak długą nieobecność na blogu, ale dużo się ostatnio działo i osoby śledzące nas na Instagramie czy Facebooku wiedzą co zdarzyło się w naszym życiu. Dla tych, którzy nie są na bieżąco : zostaliśmy rodzicami. Zostaliśmy rodzicami malutkiego Franka, który 18 maja zaszczycił nas swoją obecnością i skradł nasze serca. Od jakiegoś czasu jesteśmy już razem, w domu, poznajemy się, przytulamy i robimy wiele rzeczy po raz pierwszy. Przeżyliśmy pierwszy Dzień Mamy i Dzień Dziecka, byliśmy na pierwszym spacerze,byliśmy na pierwszej wizycie u pediatry, pierwszy raz wstawaliśmy w nocy, żeby utulić maleństwo i po raz pierwszy zakładaliśmy skarpetki na tak malutkie stópki.