czwartek, 2 kwietnia 2015
niedziela, 29 marca 2015
Wielkanocny stół z pomysłem
Nie ukrywajmy - w Wielkanoc się je. A je się zazwyczaj przy stole. Ok, zdarza nam się jeść na stojąco przy blacie, przy stoliku kawowym, biurku, na kanapie lub w łóżku. Ale gdy nastają święta rodzina zbiera się przy stole i to właśnie tam toczą się rozmowy i dzieje się najwięcej. Fajnie jeśli stół wygląda inaczej niż zwykle, jest ładna zastawa i wszystko estetycznie wygląda. Pokaże Wam zatem dzisiaj kilka inspiracji aranżacji Wielkanocnych stołów oraz dekoracyjnych elementów, które można na stołach umieścić. Wszystkie w zasięgu ręki przeciętnej Marty i innych przeciętnych domowych organizatorów wielkanocnej strawy. Ja sama jestem fanką naturalnego stylu rustic - niepomalowane jaja, naturalny stroik, kwiaty w wazonie i lniany obrus. Ale inne aranżacja są równie urzekające. Zobaczcie co można wyeksponować na stołach.
![]() |
| źródło |
poniedziałek, 23 marca 2015
sobota, 21 marca 2015
Wielkanocny wianek i girlanda - zrób to sam(a)
Sobota przebiegła dość pracowicie, ale taka praca to tylko i wyłącznie przyjemność. Pozałatwialiśmy trochę spraw, najedliśmy i nagadaliśmy się u teściowej i w końcu zasiadłam do Wielkanocnych dekoracji. Pokaże Wam dzisiaj dwie z nich.
czwartek, 19 marca 2015
Lampiony za grosze, kosz z odzysku i porządna szafa - czyli co nowego (i starego) w bosym domu #2
W pracy i w życiu szaleństwo - nie ma kiedy usiąść i włączyć jakiś film, a w łóżku z książką od razu zasypiam. Ale co jak co, czas na nowy post się znalazł. Zasiadłam sobie właśnie z wieczorną herbatką i nerkowcami do pogryzienia i pokaże Wam co tam nowego w bosym domu. Zagościło u nas trochę nowych gadżetów, większość to zakupy z pchlego targu lub prezenty. Ale znajdzie się też nowa szafa i kosz od taty. Jak większość kobiet, zainteresowanych duperelkami i wnętrzarskimi gadżetami, które znam wirtualnie i w życiu, odwiedziłam pepco. Oprócz kubków skusiłam się oczywiście na domek - miętowy, który będzie idealnie pasował do dużego pokoju.
wtorek, 10 marca 2015
Całuśna miska - rozwiązanie konkursu.
Miało być jutro, ale dzisiaj w ciągu dnia znalazło się trochę czasu na losowanie, więc jest dzisiaj. Zamiast podrukować wypisałam wszystkie imiona, maile lub nazwy blogów, wrzuciłam (jakżeby inaczej) do całuśnej miseczki, odwróciłam głowę, pomieszałam swoimi długimi paluchami w papierkach i wyciągnęłam jeden. Bardzo dziękuję wszystkim za zgłoszenia! Chciałabym móc każdej z Was wysłać po jednej, żeby wszyscy byli zadowoleni!! Drogie Panie, buziakowa miseczka leci do....
niedziela, 1 marca 2015
środa, 25 lutego 2015
Decoupage dla każdego
O decoupagu pisałam już trochę tu, ale pokazałam Wam tam tylko kilka moich prac. Tym razem wzięłam drewniane pudełko i krok po kroku opisałam co zrobić - najprostszą metodą. To co z tego wyszło zobaczyć możecie nie u mnie, a w poście gościnnym u super dziewczyny - Karoliny z bloga Żyj-Kochaj-Twórz. Zapraszam i zachęcam do pracy z tą techniką!
Tak więc, KLIK i czytamy, a później działamy:
M.
wtorek, 24 lutego 2015
Biurowo-papiernicze zboczenie
Papiery, spinacze, kalendarze, farby, kleje, notesy, zakreślacze, karteczki.. nie wiem po co i dlaczego tak to lubię. Jak byłam mała już w lipcu pytałam mamy kiedy pójdziemy na "szkolne zakupy" tzn. zakupy uwzględniające kupno wszelkich materiałów szkolnych włączając zeszyty, długopisy, korektory, bloki i tego typu materiały. Jak już wchodziłam do supermarketu, w którym była cała wystawka z biurowymi akcesoriami to nie mogłam wyjść. Sam wybór koloru czy faktury okładki zeszytu był ciężkim wyborem, a co dopiero dobór odpowiednich kolorowych długopisów czy piórnika, który miał przecież służyć cały rok (często jednak było inaczej). Po szale zakupów trzeba było wszystko rozłożyć, przetestować, powymieniać się z bratem i ładnie poukładać. Naklejanie naklejek na zeszyty, podpisywanie ich i owijanie to były jedne z moich ulubionych czynności. Brat patrzył na mnie dziwnie, ale chyba cieszył się, że on tego robić nie musi, bo ja z przyjemnością obklejałam wszystkie zeszyty. Marzyłam o pracy w papierniczym. I wiecie co... to zboczenie zostało mi do dzisiaj. Nadal chodzę do szkoły, wprawdzie pełnię nieco inną funkcję, ale szkoła to szkoła :) Co to za nauczyciel bez porządnego długopisu, ołówka czy notesu. Dodatkowo w naszym mieszkaniu wzrasta ilość artystyczno-papierniczo-biurowych przedmiotów. Często potrzebne jest coś do nowego projektu, jakiegoś DIY czy tak po prostu.. Panie w najbliższym papierniczym znają mnie dobrze i nawet gdy przychodzę tylko coś skserować, czy kupić wkład do pióra pokazują mi nowe nabytki ich "kreatywnego kącika" - pieczątki, filc, kartki w pięknych kolorach i inne wynalazki. Niestety (albo "stety", zależy jak to spojrzeć) często im ulegam i przeglądam sobie różne rzeczy w trakcie gdy one obsługują innego klienta (któremu o dziwno nic dodatkowego nie proponują!!).
Jak wiecie nasz salon jest bardzo nieskończony. Stoi tam kanapa i stoliczek, a także materiałowa szafa z Jyska, która już niedługo będzie zastąpiona przez nową porządną szafę i komodę. Stoi tam też moje małe królestwo, czyli miejsce gdzie składuję obsesyjnie przeróżne materiały. Mam nadzieję, że niedługo kącik ten zamieni się w coś w fajniejszego, będzie nowe biurko, tablica i szafka na organizację wszystkich rzeczy. Na razie jednak musi być jak jest. Jak sami zobaczycie poniżej, nie ma tam krzesła - krzesła nie ma celowo, ponieważ nie potrafię siedzieć jak coś robię. No może oprócz malowania na płótnie na sztaludze, wtedy od czasu do czasu siadam. Jednak gdy kleję, wycinam, przemalowuję, przerabiam wtedy stoję, lub przenoszę się ze wszystkim w każdy możliwy kąt pokoju.
Kosz który widzicie czeka na "odpicowanie". Znalazłam go w garażu u taty, w środku była kiedyś taka duża butla od wina. Teraz trzeba go przemalować (M-ąż już obiecał, że się tego podejmie, bo łatwiej będzie pomalować go natryskowo) i dodać podstawkę, żeby podczas przesuwania nie rysował podłogi. Myślałam o okrągłym drewnianym kawałku drewna lub nawet małych kółkach. Zobaczymy. Na razie służy do trzymania papierów, a w przyszłości może zmieni funkcję i będzie pojemnikiem na poduchy i koce.
piątek, 20 lutego 2015
Roślinnie w mieszkaniu - trochę zieleni dla każdego
Kiedyś byłam w stanie utrzymać przy życiu tylko kaktusy. I nawet one od czasu do czasu odmawiały dalszego życia z rożnych względów. Uważałam, że kwiaty w mieszkaniu są zbędne, stają się tylko dodatkowym obowiązkiem : podlewanie, podcinanie, odkurzanie liści. Teraz już nie wyobrażam sobie mieszkania bez kwiatów i roślin. Dodają wnętrzu życia, koloru i są świetnymi dodatkami, a dla niektórych nawet "przyjaciółmi". Nie należę do osób, które nadają kwiatom imiona i z nimi rozmawiają, ale bardzo lubię na nie patrzeć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)












